Czy wiecie, że Fundacja „Dom w Łodzi” ma w tym roku już 11 lat, a prowadzony przez nas Dom Dziecka dla Dzieci Chorych obchodzi w tym roku okrągłą, 10 rocznicę???!!!

To niesamowite, jak czas szybko płynie… Chcemy trochę zakręcić sterem i przywołać dawne dzieje… opowiedzieć, jak to się wszystko zaczęło…

A było to tak…

13m1xByła sobie pewna bardzo mądra Kobieta. Jola Bobińska.

Nasza historia spotyka Ją w ważnym i wyjątkowym momencie życia: po latach intensywnej pracy zawodowej i prowadzeniu własnego biznesu – robi sobie chwilę przerwy. Marzy o tym, by zatrzymać się, odpocząć, zadbać o siebie i najbliższych.

Na świecie pojawia się Jej wnuczek – Franek. Dużo czasu spędzają na spacerach, szaleją na placach zabaw… jest miłość, szczęście, energia…

…energii jest tak dużo, że pojawia się pomysł, by wrócić do aktywnego życia.

O tym, jakiego miała się podjąć zadania, zdecydowało zupełnie niezwykłe spotkanie. Z Tisą Żawrocką szefową Fundacji Gajusz odwiedziła w szpitalu na Spornej małego chłopca…

To był Dawid. Przesłodki, wspaniały Maluch.. wcześniak, który od roku mieszkał na szpitalnym oddziale. To był Jego dom. A najbliższą rodziną – personel szpitala: Ciocie Pielęgniarki i lekarze. Dawidek podłączony był pod specjalistyczny sprzęt, który czuwał nad Jego kruchym życiem.

Pani Jola nie mogła przestać o Nim myśleć… Zaczęła drążyć temat. Okazało się, że dzieci w podobnej sytuacji – chorych i porzuconych przez biologiczne rodziny – jest więcej. W tradycyjnych domach dziecka nie ma dla nich miejsca. Dlatego mieszkają w szpitalach, DPS-ach, hospicjach…

Tu zaczyna się długa droga: co zrobić i jak, by pomóc chorym dzieciom? Szukając rozwiązania Jola Bobińska odwiedza wiele instytucji: Ochronkę Bałucką Sióstr Selezjanek, Rodzinny Dom Dziecka Państwa Madejów, Dom Dziecka przy ul. Drużynowej, Wydział Polityki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego.. Wertuje przepisy, informacje, rozmawia z wieloma osobami, dopytuje, sprawdza…

Spotyka na drodze wiele życzliwych, wspaniałych osób, wszyscy gotowi są jej pomóc. W ciepłej pamięci są m.in. p. Elżbieta Jaszczak z MOPS, p. Robert Pipiński, a także pani Jadwiga Saramak z oddziału ds. rodziny WPS, której słowa pamięta do dziś: „Nie będzie łatwo. Ale warto.”…

Jola Bobińska założyła Fundację „Dom w Łodzi”, by – już rok później – otworzyć pierwszy w Polsce (i jak do tej pory jedyny) Dom Dziecka dla Dzieci Chorych. To był rok ogromnej pracy: znalezienie odpowiedniego lokalu, szukanie sponsorów, remont, budowanie zespołu… aż wreszcie – 30 maja, drzwi Domu zostały otwarte. I wprowadzili się do niego pierwsi mali mieszkańcy: Edytka, Dawid, Sylwek…

Przez dziesięć lat bardzo dużo się wydarzyło, były i wielkie radości, i ogromny smutek. Były pełne emocji wydarzenia, które zapadły w pamięć do końca życia, były też takie trudne chwile, o których chciałoby się zapomnieć. Zbudowaliśmy cudowny zespół gotów na wiele poświęceń, by przychylić nieba naszym Dzieciom. Mam wspaniałe grono Wolontariuszy, bez których Dzieci nie wyobrażają sobie dnia. Z radością i dumą myślimy o naszym Domu, jak o Rodzinie… dużej, patchworkowej Rodzinie, w której nasze Dzieci zajmują centralne miejsce. Robimy wszystko, by były szczęśliwe, czuły się kochane i bezpieczne, by rozwijały się, pokonywały swoje ograniczenia i realizowały pasje… By – na swoje możliwości – żyły pełnią życia.

W ciągu tych 10 lat zaopiekowaliśmy się 26. Dzieci. Połowa z nich ma swoje nowe, kochające rodziny.  I to jest nasz największy sukces, największa radość…

Podaj dalej:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone