Spełniło się największe marzenie, jakie wszyscy nosimy w sercach. Nasz Rycerz ma Mamę i Tatę Cały proces zagranicznej adopcyjny trwa bardzo długo – ponad 2 lata. To czas na sprawy formalne, dokumenty, rozprawy, decyzje sądów. To czas, gdy wielka nadzieja jawi się na horyzoncie – i nic nie jest pewne do chwili przyjazdu rodziców do nas – do Łodzi.
Ten dzień – pierwsze spotkanie – przeżywaliśmy wszyscy. Wcześniej były rozmowy i opowieści szyte na takie okazje. Wszystko stopniowane, delikatne, w swoim czasie, by nie powiedzieć słowa za dużo i nie dawać nadziei bez pokrycia. Pod czujnym okiem naszej psycholożki Cioci Agatki. Z wielką uważnością naszych wszystkich Cioć i Wujków. Z traumą odrzucenia i nieudanej adopcji sprzed kilku lat. Ale jak się domyślacie – Rycerz i Rodzice zakochali się w sobie ze wzajemnością.
Dziś, gdy to piszemy – wsiada do samolotu ze swoimi rodzicami. Lecą do Domu… za Ocean.
Wierzymy, że będziemy w kontakcie. Bo nasze Dzieci są dla nas ważne, lubimy być na bieżąco i towarzyszyć im w ich nowym życiu. Wysyłamy życzenia i wieści od nas. Uwielbiamy dostawać zdjęcia, słuchać o ich nowych pasjach i przyjaźniach.
Kontakt oczywiście zależy od obu stron. Bywa, że rodzina zamyka książkę i odstawia ją na wysoką półkę, by wyciszyć wspomnienia. Ale przecież nigdy nie wiadomo… kiedy tęsknota, nostalgia, albo pytania o przeszłość, nie każą znów po nią sięgnąć. Nasze serca i drzwi Domu są zawsze otwarte i przygotowane na każdą taką sytuację. Bo zawsze będziemy fundacyjną Rodziną.














